Moja historia migreny – od 20 ataków do 3-4 miesięcznie
Zacznę od tego, co pamiętam z 2020 roku – roku, który wielu z nas kojarzy z pandemią, a mnie będzie się kojarzył z czymś innym: z atakiem migreny, który trwał cztery dni. Cztery dni leżenia w ciemnym pokoju z ręcznikiem na oczach, słuchając własnych bólów jak wystrzałów ze strzelby. W tamtym miesiącu miałem ich dwadzieścia.
Dwadzieścia dni z bólem na miesiąc. Zostało mi dziesięć dni “normalnych”. W te dziesięć dni żyłem ze świadomością, że zaraz znowu będę leżeć.
To jest historia tego, jak się tu dostałem – i jak wyszedłem.
Początki – ignorowanie, które trwało za długo
Pierwsza migrena pojawiła się w liceum. Silny, jednostronny ból, nudności, przekonanie, że “coś z tą głową jest nie tak”. Lekarz powiedział: “Ból głowy. Proszę brać paracetamol”. Brałem paracetamol.
Przez kilka lat traktowałem ataki jako “nieprzyjemne, ale do przeżycia”. Bo poza atakami byłem zdrowy – a to wydawało mi się argumentem za tym, by nie robić afery.
Błąd, który kosztował mnie lata.
Migrena postępuje. Nie u wszystkich, ale u wielu. Jeśli jest nieleczona, jeśli leki doraźne są używane zbyt często, jeśli triggery nie są zidentyfikowane i minimalizowane – epizodyczna migrena może stać się przewlekłą.
U mnie stała się przewlekłą.
Diagnoza i pierwsze próby leczenia
Diagnozę migreny z aurą dostałem dopiero w 2017 roku – od neurologa, do którego trafiłem po tym, jak zacząłem mieć aurę wzrokową. Migające zygzaki, zaburzenia widzenia na 30-40 minut przed bólem.
Neurolog przepisał sumatryptan. Sumatryptan pomagał – ale tylko wtedy, gdy wziąłem go na czas. A potem okazało się, że biorę go coraz częściej. I coraz częściej potrzebuję.
Rok 2019: 15 dni bólowych. 2020: 20 dni. Pandemia, praca zdalna, brak struktury dnia, brak snu, stres – i migrena, która korzysta z każdej okazji.
Moment przełomu – dzienniczek i diagnoza MOH
W 2020 rok w sierpniu neurolog, do którego trafiłem po raz kolejny, zapytał mnie szczerze: “Ile tabletek sumatryptanu bierze Pan miesięcznie?”.
Policzyłem opakowania. Odpowiedź mnie zaskoczyła: ok. 14-16 tabletek miesięcznie. Neurolog wyjaśnił mi wówczas pojęcie MOH – medication overuse headache.
Część moich bólów głowy nie była już migreną. Była odpowiedzią mózgu na odstawienie leku.
Zaczęło się od dzienniczka. Dosłownie – kartki papieru, na którą codziennie wpisywałem: data, intensywność bólu 1-10, leki i dawka, godziny snu, czy byłem pod silnym stresem.
Po miesiącu miałem przed sobą wzorzec. Widziałem, że ataki koncentrują się w niedzielę wieczór i poniedziałek rano. Że po każdym skróconym śnie (<5h) następował atak w ciągu 12-24h. Że po stresującym tygodniu “rozładowuję się” w weekend – i wtedy przychodzi migrena.
Detoks od leków i pierwsze tygodnie profilaktyki
Neurolog zaproponował plan: powolne ograniczanie sumatryptanu + topiramat jako profilaktyka + cotygodniowe śledzenie.
Pierwsze cztery tygodnie ograniczania sumatryptanu były piekłem. Bóle głowy wracały gwałtowniej, trwały dłużej. Chciałem zrezygnować dwa razy. Trzymałem się planu.
W piątym tygodniu nastąpiła zmiana. Mniej ataków. Słabsze. Topiramat miał działania uboczne (spowolnienie myślenia, mrowienie palców), ale byłem na nie przygotowany i wiedziałem, że mija po kilku tygodniach.
Co zadziałało u mnie – konkrety
Nie ma jednej cudownej metody. U mnie zadziałało połączenie kilku rzeczy:
-
Regularne godziny snu – budzę się o 6:30 siedem dni w tygodniu. Bez wyjątku. Odpada weekendowy jet lag.
-
Dzienniczek (aplikacja Migraine Buddy) – po roku mam bardzo dokładnie skatalogowane swoje triggery: niedobór snu, pominięcie śniadania, alkohol (nawet kieliszek wina), zmiana pogody, silny stres + późne pójście spać tego samego dnia.
-
Magnez 500mg/dzień – zauważyłem zmianę po ok. 3 miesiącach. Mniej intensywne ataki, rzadziej.
-
Topiramat przez 12 miesięcy – skuteczny, ale wymagał dużo cierpliwości na działania uboczne.
-
Ograniczenie alkoholu całkowite – najtrudniejsza zmiana społecznie, ale najefektywniejsza triggerycznie.
-
Mindfulness 10 min dziennie – nie eliminuje migreny, ale zmniejsza stres bazowy.
Gdzie jestem teraz
Luty 2026: 3-4 ataki miesięcznie, intensywność 4-6/10 (dawniej 8-9/10), czas trwania 6-12h (dawniej 24-72h). Sumatryptan 4-6 razy miesięcznie.
Migrena nie zniknęła. Nadal jest częścią mojego życia. Ale przestała nim rządzić.
Co chciałbym powiedzieć sobie sprzed 10 lat
Gdybym mógł porozmawiać z sobą z 2014 roku – zacząłbym od tych słów:
Traktuj migrenę jak poważną chorobę od samego początku. Nie “ból głowy który minie”. Choroba, która wymaga diagnozy, leczenia i aktywnego zarządzania.
Zacznij prowadzić dzienniczek jak najwcześniej. Dane to podstawa dobrego leczenia.
Nie bój się mówić lekarzowi o wszystkim. Ile tabletek bierzesz. Jak czujesz się między atakami. Że jesteś zmęczony i zrezygnowany.
Zmiana jest możliwa. Nie u wszystkich takim samym tempem i takimi samymi metodami. Ale jest możliwa.
Podsumowanie
Moja historia to przykład tego, że migrena może się poprawiać – ale wymaga to czasu, właściwej diagnozy, cierpliwości i zmian. Od 20 ataków miesięcznie do 3-4 to nie cuda – to rok intensywnej pracy z neurologiem, zmiany nawyków i profilaktyki.
Jeśli właśnie jesteś na początku swojej drogi z migreną – lub po latach szukasz jeszcze nadziei – mam dla Ciebie jedno przesłanie: nie rezygnuj. Szukaj lekarza, który słucha. Dokumentuj. Próbuj różnych podejść.
Twoja historia może być inna niż moja. Ale może być lepsza niż teraz.
Podziel się swoją historią w komentarzach – jak długo chorujesz? Co pomogło? Co nie pomogło? Te rozmowy to dla mnie najważniejszy powód istnienia tego portalu.
Przeczytaj też: Dzienniczek migrenowy, Co robić, gdy tryptany przestały działać?, Suplementy na migrenę 2026.
Disclaimer: Treść artykułu ma charakter wyłącznie edukacyjny i informacyjny. Opisuje osobiste doświadczenia autora i nie stanowi porady medycznej, diagnostycznej ani terapeutycznej. W przypadku wątpliwości dotyczących stanu zdrowia, przyjmowania leków lub objawów chorobowych, skonsultuj się z lekarzem neurologiem lub lekarzem pierwszego kontaktu.