Od trepanacji do CGRP: Mroczna historia leczenia migreny
Gdy dopada nas atak migreny, sięgamy do szuflady po sprawdzone tryptany lub leki przeciwbólowe, narzekając na uciążliwość choroby. Mamy prawo narzekać – migrena to wciąż jedna z najbardziej wyniszczających dolegliwości. Jednak perspektywa zmienia się diametralnie, gdy spojrzymy wstecz. Historia leczenia migreny to fascynująca, a zarazem przerażająca opowieść o desperacji, bólu i ludzkiej pomysłowości w walce z niewidzialnym wrogiem. To historia o tym, jak przez tysiąclecia ludzkość błądziła po omacku, próbując wypędzić z głowy demona, którego natury nie rozumiała.
Dziś, w erze przeciwciał monoklonalnych i precyzyjnej neurobiologii, warto odbyć tę podróż w czasie. Nie tylko po to, by zaspokoić ciekawość, ale by docenić, jak długą drogę przeszliśmy – od wierceń w czaszce kamiennym dłutem po celowane terapie molekularne.
Starożytność: Demony i Otwieranie Czaszki
Najstarsze ślady walki z bólami głowy sięgają neolitu (ok. 7000 lat p.n.e.). Archeolodzy na całym świecie odkrywają czaszki z precyzyjnie wyciętymi otworami. Zabieg ten, zwany trepanacją, był jedną z pierwszych „chirurgicznych” prób leczenia silnych bólów głowy i padaczki.
Logika naszych przodków była, wbrew pozorom, spójna z ich wizją świata. Skoro w głowie szaleje ból, to znaczy, że uwięziony jest tam zły duch lub demon. Aby go uwolnić, należało stworzyć mu drogę ucieczki – dosłownie otwierając czaszkę. Zadziwiające jest to, że wiele osób przeżywało te zabiegi, o czym świadczą zarośnięte brzegi otworów w odnalezionych czaszkach. Czy to pomagało na migrenę? Prawdopodobnie efekt placebo lub (w drastyczny sposób) zmiana ciśnienia śródczaszkowego mogły przynieść chwilową ulgę, choć koszty były olbrzymie.
W starożytnym Egipcie (ok. 1200 p.n.e.) papirus Ebersa wspomina o „bólach połowy głowy”. Egipcjanie, choć zaawansowani w medycynie, wierzyli w magiczne i boskie pochodzenie choroby. Jedną z zalecanych terapii było przywiązywanie do głowy glinianego krokodyla z ziarnami w pysku, do którego modlono się o uzdrowienie. Stosowano też okłady z ryb, ziół i – co ciekawe – elektryczność. Używano wstrząsów generowanych przez ryby elektryczne (np. drętwa) przykładane do czoła, co można uznać za prapoczątek dzisiejszej neuromodulacji.
Starożytna Grecja przyniosła nieco bardziej racjonalne podejście. Hipokrates (ok. 400 p.n.e.) po raz pierwszy opisał tzw. aurę wzrokową, łącząc ją z występującym po niej bólem głowy. Zauważył też, że ćwiczenia fizyczne i wymioty mogą przynieść ulgę. To właśnie Grecy ukuli termin hemikrania (pół-czaszki), od którego pochodzi słowo migrena. Wierzyli jednak, że ból wynika z przemieszczania się „złych humorów” (płynów ustrojowych) do głowy.
Średniowiecze: Krew, Żelazo i Zioła
Wiek mroku w Europie przyniósł regres w rozumieniu procesów fizjologicznych, a medycyna mocno splotła się z religią i astrologią. Dominowała teoria humorlana Galena. Według niej zdrowie zależało od równowagi czterech płynów: krwi, żółci, czarnej żółci i flegmy. Migrenę (szczególnie tę z „gorącymi” objawami) przypisywano nadmiarowi krwi lub żółci w głowie.
Logiczną konsekwencją tej teorii było upuszczanie krwi. Była to standardowa procedura na niemal każdą dolegliwość, w tym migrenę. Krew upuszczano z żył na czole, skroniach, a nawet z żył pod językiem, wierząc, że „spuszczenie ciśnienia” uwolni pacjenta od bólu. Często prowadziło to jedynie do osłabienia i omdleń, co paradoksalnie mogło na chwilę „uśpić” ból.
Inną drastyczną metodą była kauteryzacja. Lekarze (a częściej cyrulicy) przykładali rozżarzone żelazo do skóry głowy, wypalając rany. Miało to „wyciągnąć” chorobę na zewnątrz lub odwrócić uwagę organizmu od bólu wewnętrznego poprzez wywołanie bólu powierzchownego (teoria przeciw-podrażnienia).
W świecie arabskim, który w średniowieczu przodował w medycynie, Abu al-Qasim (Abulcasis, ok. 1000 r. n.e.) zalecał przypalanie skroni gorącym żelazem lub, w łagodniejszych przypadkach, stosowanie okładów z czosnku, które miały wywołać pęcherze i „wyciągnąć” ból.
Równolegle rozwijało się ziołolecznictwo. Wiele mikstur było nieskutecznych lub wręcz trujących, ale niektóre zawierały substancje, które dziś uznajemy za aktywne. Stosowano np. wywary z kory wierzby (zawierającej salicylany – przodków aspiryny) czy lulka czarnego (działającego uspokajająco, choć toksycznie).
Wiek XVII-XIX: Nauka zaczyna błądzić precyzyjniej
Oświecenie i rewolucja naukowa przyniosły nowe teorie, ale niekoniecznie skuteczne leki. Thomas Willis (XVII w.), ojciec neurologii, jako pierwszy zasugerował, że migrena ma podłoże naczyniowe (rozszerzenie naczyń krwionośnych). To był ogromny krok naprzód, choć na skuteczne leki trzeba było czekać jeszcze 300 lat.
Tymczasem w praktyce stosowano coraz dziwniejsze wynalazki. Popularne stały się kąpiele elektryczne (po wynalezieniu butelki lejdejskiej), wirówki mające „przepompować krew” siłą odśrodkową, czy wdychanie oparów octu.
Wiek XIX to czas eksperymentów z nowo odkrytymi substancjami chemicznymi. Pacjentom podawano arszenik, strychninę, czy cyjanek w „leczniczych” dawkach. Owszem, czasem ból mijał – wraz z życiem pacjenta, jeśli dawka była źle dobrana.
Przełom (choć początkowo nieuświadomiony) nastąpił w 1868 roku, gdy wyizolowano ergotaminę ze sporyszu (grzyba pasożytującego na zbożach). Sporysz przez wieki wywoływał zatrucia (ergotyzm, „ogień św. Antoniego”), powodując halucynacje i martwicę kończyn. Okazało się jednak, że w małych dawkach silnie obkurcza naczynia krwionośne. Ergotamina stała się pierwszym w historii lekiem, który faktycznie przerywał atak migreny, a nie tylko go łagodził. Miała jednak poważne skutki uboczne i była trudna w dawkowaniu.
Wiek XX: Od Przypadku do Tryptanów
Początek XX wieku to wciąż dominacja ergotaminy i nowej gwiazdy – aspiryny. Jednak prawdziwa rewolucja zaczęła się rodzić w laboratoriach badających serotoninę. W latach 80. naukowcy (w tym Patrick Humphrey) zauważyli, że stymulacja konkretnych receptorów serotoninowych (5-HT1B/1D) powoduje obkurczenie naczyń wewnątrzczaszkowych i hamuje uwalnianie substancji prozapalnych.
Tak narodził się sumatryptan – pierwszy z grupy tryptanów. Wprowadzony na rynek w 1991 roku, zmienił życie milionów ludzi. Po raz pierwszy w historii medycyny mieliśmy lek zaprojektowany specjalnie na migrenę, uderzający w jej mechanizm, a nie tylko tłumiący ból. To był koniec epoki „błądzenia po omacku”.
Wiek XXI: Era Precyzji (CGRP)
Ostatnie dwie dekady to absolutny triumf nauki nad migreną. Odkryto kluczową rolę białka CGRP (peptyd związany z genem kalcytoniny). Podczas ataku migreny jego poziom gwałtownie rośnie, powodując ból i stan zapalny. Naukowcy zadali sobie proste pytanie: a gdyby tak zablokować to białko?
Tak powstały gepanty i, przede wszystkim, przeciwciała monoklonalne (erenumab, fremanezumab, galcanezumab). To leki biologiczne, które działają jak snajper – neutralizują CGRP lub blokują jego receptor. Są stosowane w profilaktyce, redukując liczbę dni z migreną często o połowę lub więcej, przy minimalnych skutkach ubocznych (w przeciwieństwie do starych leków przeciwpadaczkowych czy antydepresyjnych stosowanych w profilaktyce).
Podsumowanie: Czy to koniec drogi?
Patrząc na drogę od wiercenia dziur w czaszce do zastrzyków molekularnych, postęp jest niewyobrażalny. Dziś migrena nie jest już tajemniczą klątwą, ale dobrze opisaną (choć wciąż złożoną) chorobą neurologiczną.
Czy wyleczyliśmy migrenę całkowicie? Nie. Wciąż nie znamy jej pierwotnej przyczyny (genetyka? środowisko?), a obecne leki nie działają na wszystkich. Ale po raz pierwszy w historii ludzkości, pacjent z diagnozą „migrena” nie słyszy „taka pani uroda”, lecz otrzymuje wachlarz skutecznych narzędzi. Od urządzeń neuromodulujących (Cefaly, GammaCore), przez tryptany, po leki biologiczne.
Historia leczenia migreny uczy nas pokory wobec bólu, ale i nadziei. Jeśli w ciągu ostatnich 30 lat zrobiliśmy większy postęp niż w ciągu poprzednich 3000 lat, to co przyniesie kolejne dekada? Może ostateczne zwycięstwo nad „demonem”?
Bibliografia i Źródła
Przy tworzeniu tego artykułu korzystano z następujących opracowań historycznych i medycznych:
- Rose F.C., The History of Migraine from Mesopotamian to Medieval Times, Cephalalgia, 1995. – Fascynujące źródło o starożytnych metodach, w tym o trepanacji.
- Koehler P.J., van de Wiel T.W., Aretaeus on Migraine and Headache, Journal of the History of the Neurosciences, 2001. – Analiza greckich tekstów medycznych.
- Villalón C.M., Olesen J., The History of Migraine Pharmacology, The Journal of Headache and Pain, 2009. – Kluczowa praca opisująca drogę od ziół do ergotaminy i tryptanów.
- Edvinsson L., The Journey to CGRP Blockade: From Bench to Clinic, Headache, 2015. – Historia odkrycia CGRP i rewolucji biologicznej.
- Sacks O., Migraine, University of California Press, 1992. – Klasyczna pozycja Olivera Sacksa, łącząca historię z klinicznymi opisami.